Rejestracja
Forum Forum o sporcie Strona Główna
FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy Profil Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zaloguj
Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu  Forum Forum o sporcie Strona Główna » Piłka nożna

Autor Wiadomość
KIBOL1922




Dołączył: 02 Lut 2007
Posty: 5184 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: BUŁGARSKA 5/7

PostWysłany: Nie 15:28, 13 Kwi 2008 Back to top

RMF 2008.04.12 20:38
Właściciel Cracovii Kraków i "Comarchu", Janusz Filipiak został zatrzymany przez wydział policji zajmujący się korupcją w Krakowie - dowiedziało się radio RMF.

Filipiak jeszcze niedawno zastrzegał się, że jego zespół nie kupił, ani nie sprzedał ani jednego meczu. Rzeczywistość najprawdopodobniej okaże się zgoła inna i jeśli prokuratura postawi Filipiakowi konkretne zarzuty, Cracovia może wkrótce być kolejnym klubem, który zostanie dyscyplinarnie zdegradowany do niższej klasy rozgrywkowej.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
KIBOL1922




Dołączył: 02 Lut 2007
Posty: 5184 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: BUŁGARSKA 5/7

PostWysłany: Wto 16:21, 15 Kwi 2008 Back to top

Na zdrowie dzieci przyrzekam, że jesteśmy czyści
wyb. pk
2008-04-15, ostatnia aktualizacja 2008-04-15 10:36

PRZEGLĄD PRASY. Środowisko piłkarskie huczy od plotek, że Legia kupowała mecze kiedy zdobywała mistrzostwo Polski pod wodzą trenera Wdowczyka. Spekulacje na ten temat ucina ,w wywiadzie dla dziennika "Polska", kierownik stołecznej drużyny Ireneusz Zawadzki.

- Że co? Że niby Wdowczyk miał się kontaktować z Blachą, gdy prowadził Legię? Nie, ja go nie znałem. Owszem nazwisko kojarzyłem jak zaczął trenować Znicz Pruszków. Słyszałem "Blacha to, Blacha tamto". Ale nic poza tym. Czy wokół nas są wątpliwości? Z ręką na sercu, na zdrowie moich dzieci, mogę przyrzec, że jesteśmy czyści - mówi Ireneusz Zawadzki w rozmowie z dziennikiem "Polska".

Kierownik Legii twierdzi, że w jego drużynie nigdy nie spotkał się z przypadkiem tzw. ustawiania spotkań. To nie ma sensu. Żadnego wsparcia nie było - ucina spekulacje. A tego, który teraz próbowałby manipulować przy wynikach nazywa samobójcą.

Dariusz Wdowczyk kilka tygodni temu został aresztowany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Zatrzymanie miało związek z korupcją, a dotyczyło ustawiania wyników meczów piłkarskich Korony Kielce, gdy zespół walczył o awans do drugiej ligi w sezonie 2003/2004. Wcześniej Wdowczyk zdobył mistrzostwo Polski z Polonią Warszawa - Pamiętam jak podczas zimowego zgrupowania na Cyprze siedzieliśmy i zastanawialiśmy się jak wyglądać będzie wiosna, w naszym wykonaniu. Trener Wdowczyk wyliczył wówczas, że trzy kolejki przed końcem rozgrywek będziemy mistrzami. I tak też się stało - mówi były prezes Polonii, Janusz Romanowski.

Później Wdowczyk był trenerem Legii Warszawa, z którą także zdobył mistrzostwo. Czy prowadząc Legię i Polonię do mistrzostwa, był czysty i nie obawia się, że CBA znów zapuka do jego drzwi? - Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. Zostałem poproszony, aby o sprawach korupcji z nikim nie rozmawiać - ucina temat Wdowczyk.

Nie bojkotować ligi, głowy ścinać [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
KIBOL1922




Dołączył: 02 Lut 2007
Posty: 5184 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: BUŁGARSKA 5/7

PostWysłany: Wto 20:15, 15 Kwi 2008 Back to top

Zdaniem byłego bramkarza reprezentacji Polski Jana Tomaszewskiego najlepszymi kandydatami na nowego prezesa PZPN są Kazimierz Marcinkiewicz i Mariusz Walter.

Były bramkarz uważa, że nowy prezes musi być człowiekiem spoza piłkarskiego środowiska. "Żadna osoba z tego środowiska nie ma prawa zostać prezesem związku. A już na pewno nikt z obecnego zarządu PZPN. Ludzie w nim zasiadający zastępowali Listkiewicza podczas jego zagranicznych wyjazdów i nie zrobili nic w walce z korupcją. Tam każdy na każdego ma haka i dlatego nie podjęto żadnych działań prowadzących do naprawy polskiego futbolu" - powiedział PAP Tomaszewski.

Jego zdaniem zmienić musi się nie tylko prezes PZPN, ale też sposób zarządzania związkiem. Tomaszewski uważa, że piłkarska centrala powinna być zarządzana tak, jak PKOL albo federacja niemiecka. "Prezes PKOl Piotr Nurowski dba o sprawy finansowe i wizerunek PKOl, a mrówczą pracę wykonują wiceprezesi. Niemiecki związek piłkarski wszyscy kojarzą z Franzem Beckenbauerem, który jest tylko wiceprezesem DFB. Nazwiska prezesa nawet nie znam. I tak też powinno być u nas. Prezesem powinna zostać osoba spoza piłkarskiego środowiska, która będzie mogła nominować trzech wiceprezesów. Pozostałych członków zarządu niech wybierają delegaci" - powiedział Tomaszewski.

O fotel prezesa PZPN zamierza ubiegać się były senator i b. rzecznik prasowy związku Tomasz Jagodziński, który obecnie jest członkiem rady nadzorczej PGE GKS Bełchatów. Jego zdaniem PZPN nadal powinien być rządzony przez ludzi wywodzących się z piłkarskiego środowiska. "Pomysł, by na czele związku stanęła osoba z zewnątrz jest forsowany przez środowiska, które chciałyby zawłaszczyć związek dla siebie. Myślę tu o politykach, którzy zupełnie nie liczą się ze zdaniem piłkarskiego środowiska. Na szczęście związek jest autonomiczną organizacją a wyboru prezesa dokonają delegaci w tajnym głosowaniu. Naciski polityczne nie będą miały tu żadnego znaczenia."

"Szafowanie nazwiskami byłych premierów w kontekście zbliżających się wyborów w PZPN jest niezrozumiałe. Skoro czytam oświadczenia p. Bieleckiego i p. Marcinkiewicza, że nie zamierzają ubiegać się o funkcję prezesa związku, to znaczy, że ktoś próbuje wykorzystać ich nazwiska do własnych interesów. To skandal" - powiedział PAP Jagodziński.

Dodał, że cieszy się z tego, iż nikt na razie nie traktuje poważnie jego kandydatury. "Mógłbym jak inni udzielić stu wywiadów podczas niedawnego zjazdu PZPN ale w tej chwili nie jest mi to do niczego potrzebne. Spokojnie pracuję i robię swoje. Na medialną kampanię będzie jeszcze czas."


Tylko nam Waltera jako prezesa PZPN brakuje....


Zamiast rozgrywek Ekstraklasy w przyszłym roku tylko II liga składająca się z 32 zespołów?


Nadzwyczajny zjazd PZPN w sprawie korupcji miał między innymi ustalić sposób karania klubów za korupcję i kształt ligi w przyszłym sezonie z zasadami awansów i spadków wyłącznie. Do 11 maja żadne ustalenia w tej sprawie nie zapadną. Ekstraklasa kończy rozgrywki dzień wcześniej. - To ewenement w skali całej Europy. – pisze wtorkowy „Przegląd Sportowy”.

Kształt rozgrywek nie budzi wśród kibiców aż tak dużych emocji, jak problem karania za korupcję. Te mają być surowe i stosowane z bezwzględnością. W sondzie przeprowadzonej przez serwis ekstraklasa.wp.pl aż połowa internautów opowiedziała się za takim właśnie stanowiskiem. Dla przeciętnego kibica wycofanie się z kar degradacji, to nic innego jak dezercja i przyzwolenie na korupcję. Trudno się z resztą temu dziwić. W końcu kibic ma pełne prawo domagać się sprawiedliwości i uczciwości.

Na tych emocjach postanowił zagrać tak zwany teren. Kibic nie będzie pytał o przyszłość piłki, o sponsorów, o prawo. Jeśli więc teren przeciwstawia się nawołującej do abolicji Ekstraklasie, wygrywa punkty i wciela się automatycznie w rolę ostatniego sprawiedliwego polskiej piłki. Jak ujawnił w swoim artykule „Przegląd Sportowy”, pomysł tak zwanej Ligi Polskiej narodził się tydzień temu na tajnej naradzie szefów Wojewódzkich Związków Piłki Nożnej w Krośnie.

Baronowie ustalili tam, że liga powinna w przyszłym sezonie liczyć 32 zespoły, drużyny grać będą w niej na drugoligowych licencjach i nie zostanie przyznany tytuł mistrza Polski. Ten swoisty czyściec trwałby rok. – Nasz pomysł to połączenie niezbędnej modyfikacji systemu rozgrywek z koniecznością rozliczenia się z afera korupcyjną – broni pomysłu szef Podkarpackiego ZPN Kazimierz Greń.

Tyle, że pomysł jest równie kontrowersyjny, co księżycowy... A konsekwencje jego wprowadzenia? - Realizacja tego projektu cofa nas w lata osiemdziesiąte, jest śmiercią zawodowej ligi. – straszy w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” szef departamentu logistyki Ekstraklasy S.A. Marcin Stefański.

- Jestem przekonany, że taki system naraziłby PZPN na poważne straty finansowe i łamanie prawa. Przecież w tej chwili federacja ma podpisaną umowę na pokazywanie drugoligowych meczów z TVP, a w przypadku ekstraklasy z Canal Plus. Inna kwestia to umowa z Ekstraklasą S.A., która zarządza ligowymi rozgrywkami. Nie muszę chyba dodawać, że taka rozdmuchana liga oznaczałaby bezprawne złamanie tej umowy. – argumentuje Stefański

Na antenie Canal Plus komentator ekstraklasy Andrzej Twarowski posunął się jeszcze dalej i stwierdził, że projekt jest tak absurdalny, że musiał go wymyślić Jozin z Bazin. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że przedstawiciele terenu przez tydzień trzymali go w całkowitej tajemnicy. Ujawniony został dopiero na zjeździe i wywołał ogromne zaskoczenie. Tym bardziej, że przed Zjazdem PZPN mówiło się, że niemal pewne jest przyjęcie propozycji Ekstraklasy SA. Kontrpropozycja baronów jednak niespodziewanie spotkała się z dużym uznaniem i zyskała ogromne szanse na przegłosowanie. Popierał ją tak zwany teren i mogący na niej tylko zyskać drugoligowcy. W zaistniałej sytuacji obrady postanowiono przerwać do 11 maja.

Propozycja jaka miała paść na zjeździe ze strony Ekstraklasy uwzględniając wszystkie jej minusy wydaje się jedynym rozsądnym wyjściem z sytuacji. Nie sposób jednak nie zauważyć kontrowersji jakie budzi wśród kibiców, którzy konsekwentnie domagają się degradowania klubów handlujących meczami.

Trzeba jednak pamiętać, że wycofanie się z karania degradacją wbrew temu, co się przyjęło, wcale nie oznacza abolicji. Po pierwsze nie chodzi o to czy karać, ale jak karać. Po drugie problem dotyczy zespołów, które uczestniczyły w korupcyjnym procederze w przeszłości. Zamiast degradacji stosowano by w takich przypadkach wysokie kary pieniężne sięgajace kilku milionów złotych, oraz ujemne punkty.

Zapytany w Magazynie Liga Plus Ekstra szef Ekstraklasy S.A. Andrzej Rusko, dlaczego obejmując funkcję kuratora PZPN był gorącym zwolennikiem degradowania, a teraz wycofał się z tego pomysłu odpowiedział: – Wtedy wydawało mi się, że w korupcję zamieszanych jest kilka klubów. Dziś wiem, że kilka klubów nie jest w nią zamieszanych.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski w jednym z wywiadów stwierdził, że w proceder korupcyjny zamieszanych jest obecnie 29 klubów. Jeżeli wszystkie miałyby zostać zdegradowane, ligę czekałby całkowity paraliż. Pół biedy jeżeli stałoby się to jednorazowo. W praktyce proces taki ciągnąłby się latami na długo destabilizując rozgrywki.

Z takiej ligi odpływaliby sponsorzy oraz pieniądze z tytułu praw telewizyjnych, czyli główne źródło dochodu polskich klubów. Oznacza to de facto śmiertelną zapaść ligowej piłki na lata. Dopiero zdając sobie sprawę z tych konsekwencji można zapytać, czy warto? Bo koniec końców dotknie to głównie tych, którzy najbardziej domagają się kar degradacji, czyli kibiców.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
KIBOL1922




Dołączył: 02 Lut 2007
Posty: 5184 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: BUŁGARSKA 5/7

PostWysłany: Śro 16:09, 16 Kwi 2008 Back to top

Listkiewicz jest mądry po szkodzie
Rozmawiał Robert Błoński
2008-04-16, ostatnia aktualizacja 2008-04-15 20:48
Zobacz powiększenie
Michał Listkiewicz będzie potrzebował w niedzielę mocnego parasola
Fot. Lukasz Cynalewski / AG
- Patrząc na korupcję w piłce, prezesem byłem o cztery lata za długo. Ze względu na Euro 2012 uważam, że jestem nim o cztery za krótko. Ale 14 września tego roku odchodzę definitywnie - mówi "Gazecie Wyborczej" i portalowi Sport.pl prezes PZPN Michał Listkiewicz


Robert Błoński: W ostatnich dwóch latach sześć razy obiecywał pan, że odchodzi z funkcji prezesa PZPN. I nigdy nie dotrzymał słowa.

Michał Listkiewicz: Bo nie było zjazdu wyborczego. Powiedziałem, że nie będę kandydował na najbliższym zjeździe. I 14 września kandydował nie będę.

To trzeba było zorganizować wybory wcześniej, skoro nie chciał pan już być prezesem.

- Nie można było. Są określone procedury prawne, które to regulują. Nowego prezesa musi zaakceptować m.in. UEFA i FIFA. Najpierw muszą być wybory w związkach regionalnych, później w PZPN.

W 2006 roku mówił pan: za trzy miesiące nie będę prezesem.

- Tak mówiłem, bo pan minister Lipiec i kurator Rusko wymyślili sobie, że kolejne wybory będą wiosną 2007. Z góry nierealne, bo naruszyłoby to statut.

Trzeba było wtedy tak mówić, a nie obiecywać odejście.

- Nie moja wina, że przekładano wybory. Ja bym odszedł wcześniej, choć nie wiadomo, czy w takiej sytuacji 18 kwietnia 2006 roku UEFA przyznałaby nam i Ukrainie organizację Euro w 2012 roku.

To trzeba było odejść dzień po wyborze. W chwale tego, który dał Polsce Euro.

- A dlaczego miałem to zrobić?

Korupcja w piłce, którą pan zarządzał nie jest wystarczającym powodem?

- A ile było aresztowań wśród celników czy policjantów albo lekarzy? Ministrowie odchodzili? Nie. I słusznie, bo nie ma powodów, by minister zdrowia podawał się do dymisji za nieuczciwych lekarzy. My nie jesteśmy od ścigania przestępców, od tego jest policja, prokuratura i sąd. Ja rezygnuję, bo jestem niesprawiedliwie wdeptany w ziemię, zaszczuty.

W poniedziałek w programie w TVP2 wystąpił sędzia piłkarski wyrzucony ponoć z organizacji, bo nie brał łapówek. Wiem, że wyrzucono go, bo okradał kolegów. Kiedy się kąpali, wyciągał im pieniądze z portfeli. Takie jest kreowanie "gwiazd" i ludzi uczciwych, którym karierę zniszczył PZPN. Ja wymieniłem czterech szefów sędziów.

Jak według pana wyglądała walka PZPN z korupcją?

- Zdegradowaliśmy kilka klubów. Zawiesiliśmy 48 osób - wszystkich sędziów, obserwatorów wzywanych do prokuratury we Wrocławiu. Nie mogą funkcjonować w futbolu do czasu wyroku sądowego. Półtora roku temu Andrzej Strejlau rozwiązał organizację sędziowską. Od tego czasu tysiąc sędziów na 9,5 tys. nie przeszło weryfikacji albo się jej nie poddało. Środowisko liczy 450 tysięcy piłkarzy, dziesięć tysięcy arbitrów. Nie wszystko, co zrobią, jest winą PZPN, choć media prześcigają się, kto nam mocniej przyłoży. Ja już to przeżyłem za ministra Lipca. Wszyscy mówili: "Odejdź". Zostałem, choćby po to, by przeżyć wspaniały dzień 18 kwietnia w Cardiff, gdzie dostaliśmy Euro 2012.

Ale 19 kwietnia można było powiedzieć „pas”.

- Dlaczego?

Żeby pana nie zaszczuwali.

- Ale to mój wybór, moje życie.

Ale teraz żali się pan na to.

- Żalę się na niesprawiedliwość i kłamstwa. Ale będę z tym żył. Jak zamordowano moją mamę sześć lat temu, zadano jej 26 ciosów nożem. Zmarła przy 22. Ja dostałem już około dwudziestu ciosów, od dziennikarzy. Ale będę żył. Rana po nożu się goi, po słowie - nigdy.

Jest pan masochistą?

- Może... Pochodzę z uczciwej rodziny Koszutskich herbu Leszczyc. Jestem 32. pokoleniem i jestem z tego dumny. Nie pozwolę się zaszczuć. Odejdę wtedy, kiedy ja o tym zdecyduję. A nie ktoś inny. Ta data to 14 września.

Zawsze można znaleźć jakieś wytłumaczenie, że się nie zdążyło i wybory trzeba przesunąć.

- Nie tym razem. W poniedziałek wysłałem pismo do wszystkich klubów i związków wojewódzkich, że zjazd wyborczy jest 14 września. Do 14 czerwca prosimy o podanie nazwisk delegatów. Licznik został włączony. Gdyby w Polsce słowo dymisja łączyło się z honorem, zasadami, poczuciem odpowiedzialności - złożyłbym ją dwa lata temu. W Polsce dymisja jednak znaczy: ma coś na sumieniu, bo ucieka. Dymisja została na mnie i zarządzie wymuszona, ale ja się na to zgodziłem.

A zostałby pan na kolejną kadencję?

- W normalnej sytuacji tak. Byłbym prezesem do 2012 roku. Radzili mi to m.in. szef UEFA Michel Platini i prezydent ukraińskiej federacji Hrihorij Surkis. Teraz płacę cenę za to, że wszyscy mieli wrażenie, iż w polskiej piłce wszystkim zajmuje się Listkiewicz. Sam jednak do tego doprowadziłem. Żaden prezes nigdzie nie tłumaczy się z tego, że aresztowano jakiegoś trenera albo na meczu III ligi pobili się chuligani. Ma od tego ludzi.

Może miał pan nieodpowiednich współpracowników?

- Nie. Moją głupotą wynikającą trochę z próżności, była dostępność dla mediów i wypowiedzi na każdy temat. Trzeba było powiedzieć, że od tego są w PZPN inni.

Po co był niedzielny zjazd?

- Żeby znaleźć rozwiązanie na kary za korupcję w polskiej piłce.

Znaleziono?

- Nie.

Więc był bez sensu?

- Muszę przyznać, że powinniśmy byli go odwołać. Wszystko posypało się w piątek, dwa dni przed zjazdem, kiedy minister Ćwiąkalski przysłał do nas pismo z informacją, że w korupcję zamieszanych może być nawet 29 klubów. Naszą propozycją była koncepcja ekstraklasy odczytana przez pana Masiotę. Czyli odstąpienie od degradacji i zastąpienie jej wysokimi, idącymi w miliony złotych grzywnami i ujemnymi punktami. W niedzielę ratowałem sytuację, nie dopuszczając do głosowania nad projektem okręgów, który zakładał sezon przejściowy, by wszystkie kluby grały razem w jednej lidze. Działacze okręgów intencje mają może i niezłe, ale ich propozycja jest sprzeczna ze statutem i zobowiązaniami wobec Ekstraklasy.

Istnieje opinia, że tzw. teren, czyli działacze z okręgów, spisali pana na straty. I teraz szukają nowego kandydata, który znowu będzie ich zakładnikiem.

- Byłem niewolnikiem złej struktury PZPN, którą odziedziczyłem po poprzedniku...

Miał pan dziewięć lat na zmiany.

- Nowy zarząd będzie zmniejszony z 35 do 18 osób. Nie będzie w ogóle prezydium. Zostanie komisja ds. nagłych. Delegatów przyjedzie trochę więcej niż stu, teraz było prawie dwustu. Kluby I ligi mają dwóch delegatów, II - po jednym. Województwa - w zależności od wielkości - od czterech do sześciu. Futsal i związek zawodowy piłkarzy po jednym, a piłka kobieca - dwa mandaty. Proporcje będą takie: 45 procent delegatów zawodowców, a 55 - amatorów. W PZPN, w Warszawie, zatrudniam w biurze młodych ludzi. Ale nie mam wpływu na to, co dzieje się w okręgach. Delegatów zgłaszają same. Nie wiem, czy osoby, które teraz były w zarządzie i złożyły dymisje, zdecydują się kandydować we wrześniu.

A czy teren mnie poświęcił? Nie musiał. Sam rezygnuję.

Ale nad ofertą Ekstraklasy nawet się nie pochylili.

- Jesteśmy niewolnikami struktury. Chciałem nawet dziewięcioosobowego zarządu. Nie było zgody. Żeby zmienić zarząd, trzeba było zmienić statut. Do tego potrzeba było specjalnego zjazdu PZPN, a potem czekaliśmy na rejestrację w sądzie. Sąd odrzucił statut i kazał wprowadzić poprawki. Zrobiliśmy to, więc znowu czekamy na rejestrację. Nie można mieć pretensji do sądu, my nie gramy na czas. Przestrzegamy procedur.

A co zdarzy się na zjeździe 11 maja?

- Musi zapaść decyzja w sprawie kar dla klubów za korupcję. A dotąd PZPN nie miał własnej propozycji jak karać. To był błąd.

A jak pan by karał?

- Nie wiem, jestem zagubiony. Zostałbym przy wielkich karach finansowych i ujemnych punktach. Niech kluby płacą tyle, ile dostaną z Canal+. Wszystkie pieniądze.

Kto będzie kandydatem na pana następcę?

- Z mediów wiem o Tomaszu Jagodzińskim, Ryszardzie Czarneckim, Grzegorzu Lacie oraz Kazimierzu Marcinkiewiczu i Janie Krzysztofie Bieleckim. Jurek Engel chce zostać w Wydziale Szkolenia.

Prezesem może zostać ktoś, kto nie jest delegatem na Zjazd?

- Tak, ale musi mieć poparcie minimum piętnastu podmiotów, czyli np. wszystkich klubów I ligi albo II albo okręgów. Każdy podmiot może zgłosić jedną, dwie lub trzy kandydatury. Nie będę się angażował w poparcie dla kogokolwiek. To mógłby być dla niego "pocałunek śmierci". Kandydaci będą i ze środowiska, i spoza. Wszystkich lubię. Nie umiem nienawidzić. Nowy prezes będzie musiał usprawnić system zarządzania, zmienić struktury, wprowadzić dyrektora generalnego i dział marketingu oraz PR. Mój następca nie może mieć na głowie tyle, co ja sam sobie wziąłem. Od razu musi podzielić zadania i jasno powiedzieć, kto i za co odpowiada. To powinna być osoba, która reprezentuje nasz futbol w kraju i za granicą, której nazwisko otwiera wiele drzwi.

A co pan będzie robił po 14 września?

- Jestem pełnomocnikiem UEFA ds. Euro 2012 w Polsce. Będę miał biuro w PZPN razem z Adamem Olkowiczem i kilkoma młodymi wykształconymi, znającymi języki chłopakami. Będę reprezentował polski futbol wobec władz UEFA w sprawach Euro. Z tej funkcji odwołać mnie może tylko Michel Platini. A w 2009 roku może wystartuję w wyborach do komitetu wykonawczego UEFA. W ogóle nie będę się nawet interesował tym, co dzieje się w sprawach dyscyplinarnych, sędziowskich. Będę miał więcej czasu dla rodziny, bo strasznie ją zaniedbałem.

Już panu mówiłem, mógł Pan zrezygnować wcześniej.

- Gdyby minister Lipiec rozegrał wszystko na zasadzie dialogu, wspólnego znalezienia wyjścia z sytuacji, a nie pistoletu przystawionego do głowy, może bym odszedł dwa lata temu. Zareagowałem obronnie, zawziąłem się. I zostałem. Dziewięć lat byłem prezesem.

O ile za długo?

- Gdyby nie było Euro 2012 w Polsce powiedziałbym, że nawet o cztery, że w 2004 nie powinienem startować na drugą kadencję. Ze względu na Euro prezesem będę jednak o cztery lata za krótko. Mam nadzieję, że na moje miejsce przyjdzie człowiek, który wszystko, co było złe, usprawni, ale i nie zepsuje tego, co dobre. Dajcie mi teraz odetchnąć. Przyznałem się do błędów i zaniechań, przeprosiłem. Pewnie za późno, ale czasu nie cofnę. Listkiewicz jest mądry po szkodzie.

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
KIBOL1922




Dołączył: 02 Lut 2007
Posty: 5184 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: BUŁGARSKA 5/7

PostWysłany: Pią 14:57, 18 Kwi 2008 Back to top

Czy Śląsk Wrocław też ustawiał mecze?
Artur Brzozowski, komentarz Mirosław Maciorowski
2008-04-18, ostatnia aktualizacja 2008-04-18 11:16

Mieli to robić trenerzy Grzegorz Kowalski i Janusz Jedynak, w czasie gdy zespół grał w III lidze. Klubem zarządzała wtedy koszykarska spółka należąca do Grzegorza Schetyny, dziś wicepremiera i szefa MSWiA.
Zobacz powiekszenie
Fot. Mieczysław Michalak/ AG
Sędzia piłkarski zarzuca trenerom Śląska: Grzegorzowi Kowalskiemu (na pierwszym planie) i Januszowi Jedynakowi korumpowanie go
ZOBACZ WIDEO

*
Początek końca korupcji w polskiej piłce? [link widoczny dla zalogowanych]

Początek końca korupcji w polskiej piłce?
*
Masiota: Prawie każdy klub miał do czynienia z korupcją Masiota: Prawie każdy klub miał do czynienia z korupcją [link widoczny dla zalogowanych]
*
Korupcja przeżera ligę Korupcja przeżera ligę [link widoczny dla zalogowanych]

RAPORTY

* Korupcja w polskim futbolu [link widoczny dla zalogowanych]

SERWISY

* Śląsk walczy o Ekstraklasę [link widoczny dla zalogowanych]

Schetyna: Czas oczyścić piłkę z brudów

Schetyna po zjeździe PZPN: Do ośmiu razy sztuka

W prokuratorskich aktach znajdują się materiały dokumentujące ustawienie kilku meczów Śląska. Znamy szczegóły jednego. Chodzi o wyjazdowe spotkanie Śląska z Lechem Zielona Góra rozegrane 25 października 2003 roku. Kowalski i Jedynak mieli skorumpować prowadzącego to spotkanie opolskiego sędziego Mariusza Sicińskiego. Informacje o tym podczas przesłuchania ujawnił śledczym sam arbiter. Potwierdził je także "Gazecie": - Przed meczem zadzwonił do mnie trener Kowalski i zaproponował łapówkę za sprzyjanie Śląskowi. Na przekazanie pieniędzy umówiliśmy się przed jedną z restauracji w Polkowicach, na kilka godzin przed meczem. Miałem być tam w dniu meczu o 10.30, ale się spóźniłem. Autokar z ekipą Śląska odjechał, a na miejscu został Janusz Jedynak, asystent pierwszego trenera. To on wręczył mi cztery tysiące złotych.

Trener Grzegorz Kowalski: - Odmawiam komentarza w tej sprawie.

Janusz Jedynak (dziś pracuje w Jagiellonii Białystok): [link widoczny dla zalogowanych] - To nieprawda. Nie znam Sicińskiego, nigdy się z nim nie widziałem i nie wręczałem żadnej łapówki.

Siciński twardo podtrzymuje jednak zarzuty: - W Polkowicach Jedynak wsiadł do mojego samochodu i wspólnie pojechaliśmy na mecz do Zielonej Góry. W aucie przekazał mi kopertę z pieniędzmi. Co z tego, że zaprzecza, jeśli ja mam świadków. Oprócz mnie i Jedynaka w samochodzie było jeszcze dwóch sędziów asystentów, którzy w prokuraturze potwierdzili moją wersję.

W Zielonej Górze po dramatycznym meczu Śląsk wygrał 4:3. Zwycięską bramkę zdobył już w doliczonym czasie gry z rzutu karnego. Gospodarze mieli pretensje do arbitra o sprzyjanie wrocławianom.

Piłkarskim Śląskiem zarządzała wtedy koszykarska spółka, której właścicielem był Grzegorz Schetyna, dzisiejszy wicepremier i szef MSWiA. Schetyna nie chce rozmawiać o sprawie: - Prezesem koszykarskiej spółki był wtedy Piotr Waśniewski - odsyła.

A Waśniewski nie ukrywa zaskoczenia: - Dla mnie to szokujące informacje. Przyszliśmy do piłki z innego środowiska, a w koszykówce z ustawianiem spotkań nigdy nie mieliśmy nic wspólnego. Byliśmy przekonani, że mamy mocny zespół i byliśmy pewni, że awansujemy do II ligi po sportowej walce.

Od ubiegłego roku właścicielem spółki jest gmina Wrocław. - Nie mamy oficjalnych informacji, że Śląsk był zamieszany w korupcję, jednak nie wykluczamy tego. Zdajemy sobie sprawę, że zespół może zostać ukarany - przyznaje Michał Janicki, dyrektor wydziału spraw społecznych urzędu miejskiego. - Jeśli kiedyś w Śląsku dochodziło do przestępstw, to miasto słusznie zrobiło, przejmując zespół piłkarski. Teraz jest profesjonalnie zarządzany, a jego działalność transparentna.

Środowisko piłkarskie jest przekonane, że zapowiadana fuzja Śląska z Groclinem, do której ma dojść po sezonie na licencji klubu z Grodziska, to wybieg mający uchronić wrocławski klub przed ewentualnymi karami. Ale Janicki zaprzecza: - O licencję będzie występować nowa spółka. Poza tym nadal będziemy Śląskiem, więc dziedziczymy nie tylko tradycję i sukcesy, ale również przewinienia klubu.

W prowadzonym przez wrocławską prokuraturę śledztwie zatrzymano i postawiono zarzuty korupcji już 117 osobom. Osiem drużyn zdegradowano z ekstraklasy. Kilka dni temu minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski ujawnił, że w aferę zamieszanych jest w sumie 29 klubów.

Komentarz Mirosława Maciorowskiego: Karać bezwzględnie

Na temat walki z korupcją "Gazeta" jest od początku tego samego zdania. Uważamy, że jeśli ma ona być skuteczna, kara za sprzedawanie meczów powinna być nieuchronna, surowa i taka sama dla wszystkich. Bez względu na to, czy klub ustawił jeden, czy kilkadziesiąt meczów, musi być zdegradowany. Jeśli korupcja była i we wrocławskim Śląsku, on także. Dla samego klubu, a przede wszystkim dla dobra kibiców, których przecież oszukano. Bo odtąd każdy jego działacz, trener i zawodnik będzie miał pewność, że ustawiając mecz, naraża klub na katastrofę.

Pojawiające się od kilku miesięcy propozycje abolicji dla skorumpowanych klubów to sygnał dla piłkarskich przestępców, że winę za korupcję można rozmydlić. Że od sprawiedliwego potraktowania sprawców największego przestępstwa w sporcie, jakim jest nieuczciwe wpływanie na wynik, ważniejsze jest uchronienie przed stratami finansowymi PZPN, spółki Ekstraklasa SA, klubów czy pokazującą mecze telewizję. To myślenie krótkowzroczne. Po abolicji skorumpowani teraz bez przeszkód będą brać i dawać łapówki także później. I straty wszystkich będą jeszcze większe.

Polonia wyrzuca Wdowczyka [link widoczny dla zalogowanych]

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
KIBOL1922




Dołączył: 02 Lut 2007
Posty: 5184 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: BUŁGARSKA 5/7

PostWysłany: Pon 14:57, 21 Kwi 2008 Back to top

"Wręczyłem mu kopertę z 5 tysiącami dolarów"
wyb. pk
2008-04-21, ostatnia aktualizacja 2008-04-21 09:12
PRZEGLĄD PRASY. - Ten człowiek chętnie przyjmował łapówki, także ode mnie. Teraz wypiera się, że mnie w ogóle zna - mówi o ekspercie Canal+ Mirosławie Ryszce, w wywiadzie dla dziennika "Polska" były skorumpowany prezes Odry Opole, Ryszard Niedziela.
Zobacz powiekszenie
Fot. Piotr Skórnicki / AG
Mirosław Ryszka
SERWISY

* Orange Ekstraklasa [link widoczny dla zalogowanych]

Ryszard Niedziela był prezesem Odry Opole, kiedy ta biła się o awans do pierwszej ligi. Prezesowi nie udało się poprzez kupowanie meczów awansować do ekstraklasy. Prokuratura dowiedziała się o procederze w Odrze, a zeznania prezesa obciążyły konto Ryszarda F. ps. "Fryzjer". Później prezes klubu napisał książkę o swojej "przygodzie" z piłką, w której oskarżył najważniejszych ludzi w polskiej piłce. Dziennik "Polska" zamieścił rozmowę z Niedzielą, z której dowiadujemy się, że Mirosław Ryszka - ekspert Canal+ oceniający pracę sędziów podobnie jak jego poprzednik Wit Ż. brał pieniądze.

- Jak widzę tego pana w tej roli, to mi ręce opadają. Ten człowiek chętnie przyjmował łapówki, także ode mnie. Teraz wypiera się, że mnie w ogóle zna. A ja pamiętam dokładny czas i miejsce, kiedy wręczyłem mu kopertę z 5 tysiącami dolarów za przychylne sędziowanie podczas meczu z Radmoskiem - mówi Niedziela i dodaje, że o wszystkim, co się dzieje w piłce wiedział prezes Listkiewicz i przedstawia takie zdarzenie.

- Cześć misiu, co wy tam odpier... z tym persona non grata. Nie pamiętasz już jak pralki i lodówki ci woziłem - po czym przyłożył mi słuchawkę do ucha. Po chwili bez problemu rozpoznałem głos Listkiewicza... - opowiada Niedziela o rozmowie jaką, w jego obecności, przeprowadził Ryszard F. z prezesem PZPN.

Były prezes Odry za pośrednictwem dziennika "Polska" przedstawił list otwarty do "Fryzjera", w którym wzywa jego i innych zamieszanych w korupcję, do wyznania grzechów. Impulsem do takiego listu był występ Ryszarda F. w stacji TVN24.

Niedziela w dość szczególny sposób opisał polskich piłkarzy.

- Uważam, że piłkarze są jak prostytutki. Ich nie interesują wyniki, tylko stan konta. Często mawiają "nie ma sianka, nie ma granka".


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
KIBOL1922




Dołączył: 02 Lut 2007
Posty: 5184 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: BUŁGARSKA 5/7

PostWysłany: Czw 14:51, 24 Kwi 2008 Back to top

Andrzej Woźniak przerywa milczenie: "Mafia w III lidze"
wyb. qbi
2008-04-24, ostatnia aktualizacja 2008-04-24 10:08
PRZEGLĄD PRASY. - Jeśli ktoś chciał zrobić coś uczciwie, to natychmiast był sprowadzany na ziemię w następnym meczu. Był karany za to, że się nie podporządkowuje. To wszystko było niesamowicie bezczelne - mówi w "Przeglądzie Sportowym" były bramkarz reprezentacji Andrzej Woźniak, który przyznał się do zarzutów korupcyjnych gdy był asystentem trenera Dariusza Wdowczyka w III-ligowej Koronie Kielce
Zobacz powiekszenie
Fot. Lukasz Cynalewski / AG
Andrzej Woźniak (na pierwszym planie) ostatnio pracował jako trener bramkarzy w Lechu
ZOBACZ TAKŻE

* LECH już bez Woźniaka (04-04-08, 23:46) [link widoczny dla zalogowanych]
* Andrzej W. - czy "niewidzialna ściana marzeń i pragnień" zamieni się w widzialne więzienne kraty? (03-04-08, 14:49) [link widoczny dla zalogowanych]

SERWISY

* Piłka Nożna [link widoczny dla zalogowanych]
* Orange Ekstraklasa [link widoczny dla zalogowanych]

Woźniak twierdzi, że w III lidze rządziła piłkarska mafia, która na potęgę ustawiała mecze. Nie chce mówić o szczegółach dotyczących Korny Kielce, bo zabronili mu tego prokuratorzy, ale chętnie opowiada o mechanizmie. - Mecze były ustawione przez zorganizowaną grupę. Ja i wielu piłkarzy oraz trenerów zostaliśmy ofiarami tej grupy. Prowadzili nieczystą grę, szantażując i zastraszając. I dzięki temu wyłudzali haracze - mówi Woźniak.

Czy nie można było odmówić? - Jeśli ktoś chciał zrobić coś uczciwie, to natychmiast był sprowadzany na ziemię w następnym meczu. Był karany za to, że się nie podporządkowuje. To wszystko było niesamowicie bezczelne - opowiada Woźniak. - Wyszukiwano kluby, którym zależało na awansie. Na zasadzie: jak mają taki cel, to powinni dostać propozycję nie do odrzucenia. I podporządkowywali się albo byli eliminowani.

A co było, jeśli jakiś klub był mocny i nie potrzebował pomocy? - To było tak. Podporządkowujesz się? Nie?! Mecz w łeb! Podporządkowujesz się? Nie?! Mecz w łeb! I znów! W końcu w klubie zastanawiali się: "Co tu jest grane?". Postawieni pod ścianą - ulegali. Bo w przeciwnym razie byli przez tych szantażystów eliminowani z rozgrywek - dodaje Woźniak - To jest właśnie dowód na to, że w trzeciej lidze wszystko odbywało się systemowo. Szantażyści manipulowali wynikami, grożąc eliminacją z rozgrywek wyłudzali pieniądze. Pilnowali nawet tego, aby różnice między drużynami były minimalne. Dlaczego? Bo gdyby jakiś klub miał np. 20 punktów przewagi, to wszystko straciłoby sens. Im mniejsza przewaga, tym więcej pieniędzy można było wyłudzić!

Przestępców interesowała trzecia liga, bo meczach tego szczebla bardzo rzadko są kamery telewizyjne. Podczas gry mogą się zatem dziać cuda. - Tam nie ma żadnej kontroli nad tym, co się dzieje - uważa Woźniak.

Były bramkarz reprezentacji ma na koncie 241 meczów w polskiej ekstraklasie, 20 razy wystąpił w reprezentacji. - I co z tego, skoro wszystko rozpadło się jak domek z kart? Teraz zostałem wyrzucony na margines. Zostałem bez pracy, która jest moją pasją - kończy.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
KIBOL1922




Dołączył: 02 Lut 2007
Posty: 5184 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: BUŁGARSKA 5/7

PostWysłany: Pią 22:57, 25 Kwi 2008 Back to top

Sąd: Zatrzymanie Filipiaka bezpodstawne
sid, szj
2008-04-25, ostatnia aktualizacja 2008-04-25 15:22
Zobacz powiększenie
Fot. Mateusz Skwarczek / AG
Krakowski sąd orzekł dziś, że zatrzymanie Janusza Filipiaka, prezesa MKS Cracovia i firmy Comarch, było bezpodstawne. Tak samo sędzia oceniła kaucję wyznaczoną przez prokuraturę wobec Filipiaka
ZOBACZ TAKŻE

* Filipiak: Zaśmiałem się słysząc zarzuty (15-04-08, 08:10) [link widoczny dla zalogowanych]
* Janusz Filipiak, prezes Cracovii: O uczuciach nie rozmawiam (22-02-08, 23:03) [link widoczny dla zalogowanych]
* Janusz Filipiak: Generał nie płacze (14-12-07, 22:22) [link widoczny dla zalogowanych]

SERWISY

* Orange Ekstraklasa [link widoczny dla zalogowanych]
* Cracovia Kraków [link widoczny dla zalogowanych]

Za bezpodstawne uznane zostało też zatrzymanie Rafała Wysockiego, wiceprezesa Cracovii. Sąd przychylił się jedynie do wysokości kaucji wobec Wysockiego.

Sąd rozpatrywał dziś zażalenie Filipiaka i Wysockiego na zatrzymanie, które miało związek ze sprawą piłkarza Pawła Drumlaka.

Cała historia ma swój początek wiosną 2005 r. Wtedy do klubu z Kałuży zgłosił się komornik, który chciał zająć kilkaset tysięcy złotych z poborów Pawła Drumlaka. Piłkarz był winny te pieniądze poprzedniemu menedżerowi. Żeby uniknąć egzekucji, zawodnik i klub dogadali się: jego zarobki na kilka miesięcy z 25 tys. zł zmalały na papierze do 1,2 tys. zł, a umowę podpisano z datą wsteczną. Za antydatowanie dokumentów zarzuty teraz dostali obecny prezes Cracovii Janusz Filipiak i Paweł Misior, czyli ówczesny prezes i wiceprezes klubu - według prokuratury wiedzieli o machinacjach i mieli sygnować związane z tym materiały. Rok później, gdy klub był już w konflikcie z piłkarzem (zarzucano mu m.in. symulowanie kontuzji), pojawił się drugi aneks: tym razem z 25 tys. zł zarobki Drumlaka spadły do 20 tys. zł. Tyle, że piłkarz nic o tym dokumencie nie wiedział, a jego podpis został podrobiony. Do dziś jednak nie wiadomo, kto sfałszował sygnaturę. Ale zdaniem prokuratury zamieszani są w to obecni wiceprezesi Rafał Wysocki i Jakub Tabisz - zarzucono im usiłowanie oszustwa przez sporządzenie aneksu do kontraktu z podrobionym podpisem piłkarza, posłużenie się nim w PZPN oraz zmuszanie zawodnika do przystania na proponowane przez klub warunki ugody.

Cała czwórka została zatrzymana przez policję na polecenie prokuratury 12 kwietnia. Po przesłuchaniu wszystkich zwolniono.

Ćwiąkalski przeprosi Filipiaka

- Nie boję się słowa przepraszam. Wielokrotnie deklarowałem, że jestem przeciwny stosowaniu niepotrzebnych, nadmiernych środków zapobiegawczych. Szanuję orzeczenie sądu i gdy tylko je otrzymam z pewnością wyrażę ubolewanie z tego powodu - mówił Zbigniew Ćwiąkalski w rozmowie z reporterem Radia TOK FM.

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
KIBOL1922




Dołączył: 02 Lut 2007
Posty: 5184 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: BUŁGARSKA 5/7

PostWysłany: Śro 8:33, 28 Maj 2008 Back to top

Szef Wydziału Dyscypliny PZPN Adam Gilarski spotkał się we wtorek z pracownikami wrocławskiej prokuratury, którzy prowadzą śledztwo w sprawie korupcji w polskiej piłce nożnej. W najbliższych tygodniach WD oczekuje dokumentów dotyczących kolejnych klubów zamieszanych w aferę korupcyjną.

"Udałem się do Wrocławia na zaproszenie prokuratury. Przez ponad dwie godziny rozmawialiśmy o bieżących sprawach związanych z postępowaniami prowadzonym i zarówno przez prokuraturę, jak i Wydział Dyscypliny. Zapewniono mnie, że w najbliższych tygodniach otrzymamy dokumenty dotyczące kolejnych 'kilku' klubów pierwszej ligi. Proszono mnie o dyskrecję i nie podawanie ilu i jakich" - wyjaśnił w rozmowie z PAP Gilarski.

"Nie sądzę, by dotarły one przed czwartkowym posiedzeniem WD, ale prosiłem, by było to jak najszybciej. Chcemy bowiem zakończyć kolejne postępowania przed rozpoczęciem nowego sezonu. Spotkało się to ze zrozumieniem prokuratorów" - dodał.

W czwartek WD kontynuować będzie postępowanie wobec Kolportera Korony Kielce. Do Warszawy przyjadą przedstawiciele klubu, którzy już wcześniej mogli zapoznać się z dokumentami zgromadzonymi przez Wydział.

"Nie spodziewam się jeszcze decyzji w sprawie Korony. Ze względu na informacje otrzymane we Wrocławiu będziemy chcieli przełożyć ewentualne decyzje" - wyjaśnił Gilarski.

Wątek kieleckiego klubu został wyodrębniony z ogromnego postępowania dotyczącego korupcji w polskiej piłce nożnej. W marcu i kwietniu zarzuty korupcyjne usłyszało kilka osób związanych z Kolporterem Koroną, gdy w sezonie 2003/04 walczył o awans do drugiej ligi. Najbardziej znaną z zatrzymanych osób był ówczesny trener tego zespołu, były reprezentacyjny piłkarz Dariusz W.

Do tej pory siedem klubów zostało ukaranych degradacją. Na uprawomocnienie czeka decyzja w sprawie ostatniego z nich - KGHM Zagłębie Lubin. Wcześniej WD PZPN zdecydował o przesunięciu do niższych klas rozgrywkowych Arki Gdynia, Górnika Łęczna, Górnika Polkowice, KSZO Ostrowiec Św., Zagłębia Sosnowiec i Widzewa Łódź.

W trwającej od trzech lat tzw. aferze korupcyjnej zarzuty prokuratorskie usłyszało już ponad 120 osób, głównie sędziów, trenerów i działaczy piłkarskich, w tym dwóch członków zarządu PZPN Wit Ż. i Kazimierz F.

źródło: PAP


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
KIBOL1922




Dołączył: 02 Lut 2007
Posty: 5184 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: BUŁGARSKA 5/7

PostWysłany: Śro 13:13, 04 Cze 2008 Back to top

Trener Jerzy E. junior zatrzymany za korupcję
Artur Brzozowski, Olgierd Kwiatkowski, qbi
2008-06-04, ostatnia aktualizacja 2008-06-04 10:09
Zobacz powiększenie
Trener piłkarski Jerzy E. junior został zatrzymany w Warszawie przez CBA. - Potwierdzam, że rano zatrzymaliśmy jedną osobę, która będzie miała postawione zarzuty korupcji w sporcie - mówi prokurator Edward Zalewski, szef XI Wydziału Prokuratury Krajowej, prowadzącej śledztwo w piłkarskiej aferze korupcyjnej.
ZOBACZ TAKŻE

* PZPN przedstawił posłom propozycję zakończenia afery korupcyjnej (08-05-08, 13:54) [link widoczny dla zalogowanych]
* Afera korupcyjna dobrym prognostykiem przed Euro? (12-04-08, 15:48) [link widoczny dla zalogowanych]
* Afery, aferami, a Ekstraklasa chce dwa razy więcej pieniędzy od nowego sponsora (05-04-08, 23:29) [link widoczny dla zalogowanych]
* Brawa dla Klickiego (02-04-08, 14:30) [link widoczny dla zalogowanych]
* "Następne głośne nazwiska są kwestią tygodni" (28-03-08, 20:35) [link widoczny dla zalogowanych]
* Listkiewicz - gorliwy adwokat skorumpowanej piłki (21-12-07, 08:00) [link widoczny dla zalogowanych]
* Na następne wyroki nie możemy czekać latami (06-12-07, 17:42) [link widoczny dla zalogowanych]

SERWISY

* Piłka Nożna [link widoczny dla zalogowanych]

Jerzy E. jest synem byłego selekcjonera reprezentacji Polski. Ostatnio pracował w trzecioligowym Radomiaku Radom, ale został zwolniony w trakcie rundy wiosennej. Wcześniej pracował m.in. w Polonii Warszawa i ŁKS Łomża. Zatrzymanie ma związek z ustawianiem meczów drużyn z regionu Mazowsza.

Jerzy E. jest teraz przewożony do prokuratury we Wrocławiu, gdzie zostanie przesłuchany.

- Wiem tylko tyle, że syn został zatrzymany. Nie rozmawiałem z nim, nie mam pojęcia o co może chodzić. To dla mnie wielkie zaskoczenie. Znam mojego syna bardzo dobrze i nie mam żadnych wątpliwości, że jest czysty i nie ma nic na sumieniu. Były już takie przypadki w aferze korupcyjnej, że zarzuty się nie potwierdzały. Jestem przekonany, że tak samo będzie w tym przypadku - powiedział w środę przed południem Sport.pl. Jerzy Engel, ojciec zatrzymanego, były selekcjoner reprezentacji Polski.

Sylwetka Jerzego E. juniora

Trener bardziej znany jest dzięki swojemu ojcu, niż dzięki własnym osiągnięciom. Złośliwi powtarzają, że to co osiągnął zawdzięcza w głównej mierze byłemu szkoleniowcowi kadry. Podobno był typowany przez niego na asystenta trenera Leo Beenhakkera - bo świetnie zna angielski. Władysław Jerzy Engel próbował również zrobić go trenerem w Legii kiedy był tam dyrektorem sportowym, sprawując tą samą funkcję w Polonii uczynił go asystentem w tym warszawskim klubie. Jest przyjacielem Emmanuela Olisadebe. Był świadkiem na jego ślubie.

W piłkę grał w warszawskim AWF i rezerwach Polonii. Podczas jednego ze sparingów wystąpił w pierwszym zespole "Czarnych Koszul", za czasów kiedy trenerem był Dariusz Wdowczyk. Pierwszą pracę trenerską podjął właśnie w Polonii, w drugim zespole. Miał 22 lata. Klub stracił wtedy szkoleniowca rezerw i ze względu na kiepską sytuację finansową trudno mu było znaleźć następcę. Jerzy E. przyjął stanowisko i wybronił zespół przed spadkiem.

Listkiewicz: Wdowczyka darzę szacunkiem... [link widoczny dla zalogowanych]

CBA zatrzymuje Dariusza W. (wideo) [link widoczny dla zalogowanych]

Potem Jerzy E. jr. pracował w trzecioligowej Legionovii, drugoligowych Błękitnych Stargard Szczeciński, Radomiaku, ŁKS Łomża. Z każdych tych klubów odchodził tłumacząc, że znalazły się w kiepskiej sytuacji finansowej. Ale prezes Łomży odpowiadał na to, że doprowadził do niej właśnie swoją rozrzutnością Jerzy E.

Z Radomiakiem i Łomżą niespodziewanie awansował do II ligi. Z tym pierwszym zespole po wygranym barażu z Tłokami Gorzyce, prowadzonymi przez Marka Motykę. Kilkanaście dni później okazało się, że Jerzy E. junior został asystentem Motyki w pierwszoligowej wówczas Polonii Warszawa. Dyrektorem sportowym "Czarnych Koszul" był wtedy Władysław Jerzy Engel.

W Polonii został pierwszym szkoleniowcem po odejściu z Łomży. Był najgorszym trenerem klubu w ostatniej dekadzie. Wygrał tylko dwa mecze. Ostatnio prowadził trzecioligowy Radomiak. W trakcie rundy wiosennej został zwolniony, ale domagał się 200 tysięcy odszkodowania za niewypełnienie kontraktu.

Był dobrym znajomym zatrzymanego niedawno przez CBA Andrzeja B., byłego szkoleniowca Znicza Pruszków i drugiego trenera w Wiśle Kraków [link widoczny dla zalogowanych] . Razem studiowali na AWF. Prawdopodobnie ta znajomość przesądziła o jego zatrzymaniu

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez KIBOL1922 dnia Śro 13:19, 04 Cze 2008, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
KIBOL1922




Dołączył: 02 Lut 2007
Posty: 5184 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: BUŁGARSKA 5/7

PostWysłany: Wto 15:41, 24 Cze 2008 Back to top

ZTP utrzymał karę dla Zagłębia Lubin

Na dzisiejszym posiedzeniu Związkowy Trybunał Piłkarski odrzucił odwołanie i podtrzymał karę degradacji o jedną klasę rozgrywkową dla uwikłanego w korupcję Zagłębia Lubin. Wyrok jest już prawomocny. Oznacza to, że zamiast Zagłębia w Ekstraklasie zagra Arka Gdynia.

Zagłębie zostało ukarane karą degradacji i karą finansową w wysokości 70 tys. złotych 15 maja przez Wydział Dyscypliny PZPN. To był już drugi raz, kiedy zajmowano się sprawą Zagłębia. Wcześniej, w styczniu WD PZPN ukarał lubiński klub degradacją, karą finansową i ujemnymi punktami, jednak w kwietniu ZTP uchylił tę decyzję i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. Tym razem prawnicy ZTP nie mieli zastrzeżeń do decyzji WD PZPN. Zagłębiu przysługuje jeszcze prawo odwołania do Trybunału Arbitrażowego przy PKOl., jednak nie wstrzymuje to wykonania kary.

Miejsce Zagłębia w Ekstraklasie zajmie 4. zespół II ligi - Arka Gdynia.

Do Wydziału Dyscypliny PZPN dotarły już natomiast kolejne dokumenty z wrocławskiej prokuratury zajmującej się korupcją i w najbliższy czwartek mają się rozpocząć postępowania wobec Korony Kielce i Jagiellonii Białystok. Ogółem - według nieoficjalnych informacji - do listopada WD PZPN ma zająć się sprawą siedmiu klubów.

90minut


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
KIBOL1922




Dołączył: 02 Lut 2007
Posty: 5184 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: BUŁGARSKA 5/7

PostWysłany: Czw 14:01, 26 Cze 2008 Back to top

Znicz Pruszków już dzisiaj może być drużyną ekstraklasy. Jak? Członkowie Wydziału Dyscypliny zamierzają zdegradować za korupcję Kolportera Koronę Kielce. Jeśli jednak ten klub nie podda się dobrowolnie karze, sprawa przesunie się o kilkanaście dni.

Degradacja Korony oznacza, że jej miejsce zajmie piąty zespół dawnej drugiej ligi, czyli Znicz. Wprawdzie pruszkowianie nie spełniają teraz wymogów licencyjnych, ale – jak się dowiedzieliśmy – już wczoraj przedstawiciele tego klubu spotkali się z władzami Legii w sprawie wynajęcia stadionu przy ul. Łazienkowskiej.

– Działacze Znicza zapytali nas wstępnie o możliwość rozgrywania meczów przy Łazienkowskiej. Póki co nie zapadła jednak decyzja – przyznaje dyrektor Legii Mirosław Trzeciak. – Myślę, że Legia nie będzie nam robić problemów, ponieważ umowa obejmowałaby tylko kilka pierwszych meczów – twierdzi prezes Znicza Marek Śliwiński.

Rundę jesienną Znicz zakończy już na własnym stadionie.– Pod koniec sierpnia planujemy finisz prac nad oświetleniem. Jeszcze w tym tygodniu będziemy wiedzieć, czy przed rozpoczęciem sezonu uda się zainstalować podgrzewaną murawę – dodaje wiceprezes klubu Witold Makowski.


Źródło [link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
KIBOL1922




Dołączył: 02 Lut 2007
Posty: 5184 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: BUŁGARSKA 5/7

PostWysłany: Czw 14:37, 10 Lip 2008 Back to top

Głos Wielkopolski 10.07.2008:

"Rafał Romaniuk

Za czyje grzechy karać LECHa? Własne czy Amiki

Sprawami kolejnych sześciu, siedmiu klubów zamieszanych w aferę korupcyjną będziemy zajmować się w najbliższym czasie – stwierdził Adam Gilarski, przewodniczący Wydziału Dyscypliny PZPN po tym, jak ogłoszono decyzję o wyrzuceniu z ekstraklasy Korony Kielce.
Nie jest tajemnicą, że wśród zamieszanych klubów pojawia się LECH POZNAŃ. W ujawnionej kilka tygodni przez naszą redakcję liście ustawionych meczów znajduje się jedno spotkanie z udziałem klubu z Wielkopolski. Ale materiałów obciążających jest więcej. Także w zeznaniach, jakie złożyli świadkowie w prokuraturze we Wrocławiu, nazwa LECHa przewija się często.
Jeden z obserwatorów meczu poznaniaków przyznał, że duży udział w nielegalnym pomaganiu LECHowi miał Ryszard F., pseudonim „Fryzjer”. Jednak mimo udokumentowanych dowodów potwierdzających udział LECHa w aferze korupcyjnej może pojawić się poważny problem proceduralny.
Bo „stary” LECH funkcjonujący w czasach, w których afera korupcyjna zbierała największe żniwo, z punktu widzenia prawnego nie istnieje!
Poznaniacy od 2006 roku grają w ekstraklasie na licencji Amiki Wronki. Poza tym prezesem obecnego LECHa jest JACEK RUTKOWSKI, właściciel firmy AMICA, który rządził też w przeszłości klubem z Wronek. Za jakie grzechy może więc odpowiadać dzisiejszy LECH? Za przewiny Amiki czy „starego” LECHa? A może obu tych klubów?
– Faktycznie, mógłby być problem – powiedział Adam Gilarski. – Oczywiście, rozpatrując tę sytuację czysto hipotetycznie, nowy LECH kontynuuje tradycję starego. Przecież logo, nazwa, herb są te same. Moim zdaniem przejmuje też odpowiedzialność. Nie chciałbym jednak wdawać się w szczegółową analizę, bo przypadek każdego klubu będziemy rozpatrywać indywidualnie – dodaje przewodniczący Wydziału Dyscypliny.
Innego zdania jest Jacek Kryszczuk, odpowiedzialny z ramienia PZPN do kontaktów z wrocławską prokuraturą. – Nowy LECH gra na licencji Amiki, więc tylko za ewentualne przewinienia Amiki może odpowiadać – nie ma wątpliwości Kryszczuk.
Jeśli przyjąć taką interpretację, podobna sytuacja dotyczy Polonii Warszawa, która właśnie przejęła miejsce w ekstraklasie od Groclinu Grodzisk Wlkp. –Sytuacja jest identyczna jak w przypadku LECHa. Jeśli pojawią się dokumenty na Groclin, za wszystko odpowie Polonia. Jeżeli jednak ktoś obciąży „starą” Polonię, obecnie działający klub z Warszawy nie zostanie za to ukarany – zapewnia Kryszczuk.
Wydawało się, że najtrudniejsze sprawy dotyczące wyjaśniania korupcji w polskiej piłce mamy już za sobą.Widać jednak, że proceduralne schody dopiero się zaczynają."


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
KIBOL1922




Dołączył: 02 Lut 2007
Posty: 5184 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: BUŁGARSKA 5/7

PostWysłany: Śro 13:51, 16 Lip 2008 Back to top

Afera korupcyjna z przymrużeniem oka:

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
KIBOL1922




Dołączył: 02 Lut 2007
Posty: 5184 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: BUŁGARSKA 5/7

PostWysłany: Wto 16:37, 29 Lip 2008 Back to top

PZPN znów przesunął wybory następcy Listkiewicza
pk, maku, pap
2008-07-29, ostatnia aktualizacja 2008-07-29 14:33
Zobacz powiększenie
Prawa telewizyjne mimo wszystko stoją wysoko. Zadowolony szef Sportfive w rozmowie z Listkiewiczem
Fot. Kuba Atys / AG
A jednak sąd rejestrowy nie przyjął zmian w statucie PZPN i zjazd wyborczy nie odbędzie się, tak jak wcześniej zapowiadano 14 września. Oznacza to, że Michał Listkiewicz będzie dalej pełnić funkcję prezesa PZPN. 1,5 miesiąca dłużej...
ZOBACZ TAKŻE

* PZPN podjął decyzję: 16 drużyn w Ekstraklasie. Start ligi przełożony (29-07-08, 15:39) [link widoczny dla zalogowanych]

PZPN chciał zmienić statut, by przeprowadzić wybory w nowym trybie. Decyzję miał wydać sąd, ale nie zgodził się na zmianę przepisów. Na wtorkowym posiedzeniu zarządu PZPN działacze ustalili, że wybory odbędą się 30 października.

w nowym statucie PZPN 45-dniowego terminu przeprowadzenia zjazdu. Utrzymany został 90-dniowy okres na zawiadomienie okręgowych związków piłki nożnej i przeprowadzenie wyboru delegatów na zjazd; dlatego zmieniono termin.

Czytaj dalej »


- Nie mieliśmy innego wyjścia. Gdybyśmy przeprowadzili zjazd 14 września, jak to było wcześniej planowane, byłby on niezgodny z przepisami prawa" - powiedział szef Podkarpackiego OZPN, członek zarządu PZPN Kazimierz Greń.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu

Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Regulamin